Wiara, która oparta jest na osobistej relacji z Bogiem ma zupełnie inną wartość psychologiczną niż wiara sprowadzona do religijności i wypełniania „obowiązków”. Jeśli jestem w relacji z Bogiem, to oznacza, że mogę z Nim dzielić się tym, co przeżywam i prosić o Jego wparcie. Mam zaufanie, że moim życiem kieruje Ktoś większy ode mnie, że nie jestem skazany na ślepy los, że Ktoś czuwa nade mną. Zdrowa wiara nie oznacza, że oczekuję że Bóg zabierze ode mnie wszystkie nieszczęścia i choroby, ale raczej ufam, że będzie mi towarzyszył i pomagał we wszystkim, czego doświadczam. W końcu On też doświadczył wiele cierpienia, które ostatecznie miało wymiar zbawczy dla całego świata. Wiara nadaje sens temu co przeżywam, umieszcza moje doświadczenie w szerszym kontekście duchowym, daje nadzieję i pozwala być wdzięcznym za wszystko co przychodzi, jako część mojego doświadczenia.
Z punktu widzenia radzenia sobie ze stresem istotny jest obraz Boga, jaki mamy w naszych głowach. Badania naukowe pokazują, że ludzie, którzy wierzą w dobrego Boga żyją średnio o 4 lata dłużej niż osoby, które wierzą w Boga karzącego (K. Pergament). Są też bardziej szczęśliwe, rzadziej mają objawy depresji, lęku i lepiej radzą sobie ze stresem. Natomiast negatywne przekonania religijne i negatywny obraz Boga, jako odległego i karzącego – wiąże się z wyższymi wskaźnikami depresji i niższą jakością życia. Należy tutaj dodać, że obraz Boga karzącego i odległego nie jest zgodny z ewangelicznym przekazem, jest wypaczeniem prawdziwego obrazu Boga, jako dobrego, cierpliwego i będącego zawsze blisko ludzi. Inną sprawą jest, że relacje z ważnymi dorosłymi osobami w dzieciństwie decydują w dużym stopniu o tym, w jaki sposób będziemy o Bogu myśleć i Go odbierać w dorosłym życiu. Osoby, które miały np. nieobecnych, niedostępnych rodziców, a zwłaszcza ojca – będą miały większą skłonność do tego, żeby Boga uważać, za kogoś dalekiego, obojętnego na losy ludzi. To oczywiście, nie powinno zniechęcać nas do pogłębiania doświadczeń w relacji z Bogiem, które zmienią ten obraz na bardziej pozytywny/prawdziwy.
Wiara w Boga pomaga radzić sobie ze stresem, co można zaobserwować w aktywności mózgu. U osób wierzących, aktywność przedniej części zakrętu obręczy (odpowiadającej m.in. za większy poziom odczuwanego stresu) jest mniejsza niżu osób niewierzących (wg A. Tullet i M. Inzlicht). Korzyści w radzeniu sobie z lękiem i stresem odnoszą też osoby, praktykujące codzienną modlitwę, która jak pokazują badania nad mózgiem – zapobiega wahaniom nastroju i przekłada się na zmiany strukturalne mózgu oraz pobudza układu immunologiczny(Columbia University).
Z pewnością stan epidemii jest okazją do tego, by zadawać sobie fundamentalne pytania o życie, o sens naszej wiary, o jakość relacji z Bogiem (w co ja tak naprawdę wierzę?). Dla wielu będzie to też czas na pogłębienie osobistej więzi z Bogiem, a może nawet odkrycie wiary na nowo.