Właśnie trwa najlepszy dla wielu osób czas w roku. Przerwa w pracy, czas wypoczynku, kontaktu z naturą, zwolnienia tempa, bliskości z rodziną, przyjemnych uczuć, odprężenia i relaksu. Czasami ten czas jest jednak trudny – bo myśli wciąż krążą wokół pracy, bo pogoda nie taka jak trzeba, ceny za wysokie, w kurortach tłumy, żona zrzędzi, dzieci marudzą, mąż wpatruje się w swojego smartfona… Dlaczego urlop nie zawsze nam się udaje?

Są dwa główne powody nieudanego urlopu i żadnym z nich nie jest zła pogoda. Pierwszy powód to upatrywanie źródeł swojego szczęścia w czynnikach zewnętrznych. Mówiąc obrazowo, zakładamy, że urlop będzie udany tylko wtedy, gdy dostaniemy w pakiecie piękną pogodę wraz z uśmiechniętym małżonkiem i posłusznymi dziećmi. Jeżeli to zawodzi, pojawia się w nas rozczarowanie, złość lub przygnębienie. Mamy trudność żeby pogodzić się z tym, że jest inaczej niż byśmy chcieli. W tej postawie przejawia się nasz brak pokory i akceptacji dla tego, co akurat jest naszym aktualnym doświadczeniem. Chcemy odrzucić to co jest nieprzyjemne, pozbyć się tego, jak uciążliwego balastu. Niestety nie mamy wpływu na to jak czują się inni ludzie ani jak się zachowują. Nie mamy takiej mocy, aby zmieniać zachowanie osób, także tych z którymi jesteśmy na urlopie. Prawdopodobnie nikt z nas nie ma też takich zdolności, żeby zmienić pogodę…  Jeżeli chodzi o nasze samopoczucie i jakość odpoczynku, to największe znaczenie ma to, co dzieje się w nas samych, nasze nastawienie do sytuacji, nasz sposób myślenia o niej. Przecież nawet mimo niesprzyjających okoliczności mogę skoncentrować się  na tym co dla mnie najważniejsze. Wreszcie jest czas na to by ze spokojem pobyć ze sobą samym lub z bliskimi. Okazać innym swoje zainteresowanie, poświęcić im swoją uwagę, powrócić do swoich ulubionych zajęć. Pogoda i warunki zewnętrzne są wtórne wobec naszej wewnętrznej postawy. Z pewnością im więcej w nas otwartości na to co przychodzi, nawet jeśli są to jakieś nieprzyjemne doświadczenia – tym lepiej dla jakości naszego odpoczynku. Pogodzenie się  z tym, czego nie można zmienić pozwala zachować spokój i cieszyć się czasem wolnym, mimo niesprzyjających warunków. Każda sytuacja nie po naszej myśli – czy to będzie zła pogoda, spóźniony pociąg czy czyjeś uciążliwe zachowanie to dla nas okazja do tego, by rozwijać w sobie pokorę, cierpliwość, empatię – także do samego siebie.

Drugim powodem nieudanego urlopu jest brak odpoczynku w ciągu roku. Trudno oczekiwać od siebie, że jeśli przez większą część czasu jestem w ciągłym pośpiechu i napięciu, będę mógł nagle podczas urlopu przełączyć się w tryb relaksu.. To tak nie działa. Organizm, będący w nieustannym pośpiechu i przeciążeniu wchodzi w stan permanentnego pobudzenia. Pracuje na wysokich obrotach i trudno mu się wyciszyć. Nie pomoże jeden krótki urlop. Kiedy z rozpędu wchodzimy w urlop może się okazać że pierwszy tydzień lub dwa mamy złe samopoczucie – pojawia się ból głowy, odczucie zmęczenia, brak energii, niechęć do aktywności, ciągle jeszcze myślimy o pracy lub o problemach. Organizm bardzo powoli przechodzi od stałego pobudzenia do fazy regeneracji i odprężenia. Potrzebny jest czas, żeby dokonały się procesy naprawcze w komórkach oraz żeby nabrać dystansu do swoich spraw i doświadczyć tego, że jest coś ważniejszego niż praca lub tematy, które nas dotychczas zajmowały.  Jeżeli na co dzień udaje nam się zadbać nie tylko o to, żeby działać ale też o o czas na chwilę refleksji, modlitwy, zatrzymania – wtedy o wiele łatwiej przestawić się z pracy na urlop, zachowując poczucie harmonii wewnętrznej. Pewną urlopową pułapką może być pośpieszne zaliczanie kolejnych atrakcji turystycznych, z nastawieniem na to, żeby jak najwięcej zobaczyć. W tej formie odpoczywania nie dość że w zasadzie robimy to co zwykle – czyli gonimy za kolejnym zadaniem z listy – to jeszcze tracimy coś nieuchwytnego. Pośpiech na urlopie pozbawia nas możliwości subtelnego doświadczania rzeczywistości. Każda chwila obecna ma w sobie jakieś bogactwo, możemy je dostrzec tylko jeśli udaje nam się z pełną świadomością przeżywać i doświadczać wszystkiego co przychodzi. Nie da się tego osiągnąć, jeśli nie umiem zatrzymywać się każdego dnia chociaż na chwilę.