Przeciwieństwem agresji jest łagodność, cierpliwość i życzliwość. Te cechy nie pojawiają się same z siebie, lecz kształtują się przy udziale naszego zaangażowania. Z pewnością można by lepiej je w sobie rozwijać, gdyby całą energię, jaką wkładamy w karmienie naszej złości i niezadowolenia włożyć w pielęgnowanie w sobie tych dobrych postaw. Oto kilka sposobów na to, jak zatrzymać agresję i rozwijać w sobie życzliwość, cierpliwość i łagodność.

  1. Akceptacja własnej złości. Akceptacja oznacza przyjmowanie rzeczy, takimi jakimi są, a nie kapitulację. Akceptuję to znaczy – dostrzegam, zauważam że złość do mnie przychodzi, godzę się na nią, bo ona ma prawo do mnie przyjść. Pojawienie się złości jest oznaką zdrowia psychicznego. Dopiero, gdy zauważę tę złość mogę podjąć decyzję co dalej z nią zrobię, mam wybór – trząsnąć drzwiami, żeby inni zauważyli moje niezadowolenie, czy wprost o tym powiedzieć. Sytuacja, kiedy wypieram własną złość i działam pod jej wpływem, nie będąc tego w pełni świadomym przynosi bardzo dużo szkód psychicznych.
  2. Szukanie potrzeb ukrytych za własną złością. Złość oznacza, że jakaś ważna dla nas potrzeba nie została zaspokojona i domaga się naszej uwagi. Jeżeli zauważę tę potrzebę lub ją zaspokoję (nie zawsze to jest możliwe) to mam szansę, że moja złość się zmniejszy. Jeżeli czuję się lekceważony w pracy, to może lepiej powiedzieć o tym wprost niż robić na złość osobie, przez którą tak się czuję.
  3. Zrozum, że to ty jesteś odpowiedzialny za swoją złość, a nie inni ludzie. Nie obwiniaj innych o to jak się czujesz. To od Ciebie zależy, czy twoja złość się wyciszy, czy też będzie rosnąć w siłę, karmiona twoim negatywnym myśleniem.
  4. Dobrze wszystkim życzyć, a szczególnie tym, którzy mi źle życzą. Agresja zaczyna się w naszych myślach. Jeśli w myśli kogoś przeklinam lub życzę mu jak najgorzej, wyzywam go lub pogardzam nim, to złość pozostaje przy mnie i zaczyna zaciemniać mi umysł, zniekształcać moje myślenie. Patrzę wówczas na innych przez pryzmat mojej złości i nienawiści. Przypisuje im złe intencje. Daje nawet sobie przyzwolenie na to, by źle traktować tych, których uważam za źródło swojej złości. W ten sposób jednak wciąż obracam się w kręgu własnej złości, która mnie niszczy, pozbawia wewnętrznego spokoju i prowadzi do zgorzknienia. Nie powinniśmy sobie postanawiać, że nigdy się na kogoś nie zezłościmy, bo to jest niemożliwe. Jednak możemy zdecydować o tym, co ze swoją złością zrobimy kiedy już się pojawi– czy będziemy kogoś obrażać, czy zamiast tego zrobimy kilka długich wydechów. Niektórzy, usiłując poradzić sobie z własnym gniewem powtarzają sobie słowa, które pozwalają zdystansować się do swojej złości, np.”Dobrze ci życzę człowieku, idź swoją drogą.”
  5. Okazywanie uprzejmości. Nie muszę kogoś lubić, żeby być dla niego życzliwym czy miłym. Praktykowanie uprzejmości wobec innych przynosi korzyści nie tylko dla osoby, która tego od nas doświadcza, ale też nam samym przynosi pokój, a nawet może poprawić nastrój. Powinniśmy pilnować tego, aby w naszym zachowaniu nie było opryskliwości, chamstwa, grubiaństwa, nieuprzejmości. Złota zasada traktowania innych w taki sposób, jak sami chcielibyśmy być traktowani zawsze się sprawdza.
  6. Wyrozumiałość względem siebie. Dostrzeganie własnych niedoskonałości i wewnętrzna zgoda na to, że nie muszę być idealny powinna nas prowadzić do większej wyrozumiałości i cierpliwości względem innych ludzi. Jeśli potrafię zaakceptować własne porażki, łatwiej będzie mi znosić błędy i niedoskonałość innych osób.
  7. Unikanie oceniania, plotek i obgadywania. Skąd ja mogę wiedzieć jakie potrzeby lub jakie cierpienie kryje się za czyimś zachowaniem? Jak mogę kogoś dobrze ocenić, skoro go nie znam? Łatwość z jaką przychodzi nam oceniać i ferować wyroki powoduje, że wydajemy krzywdzące opinie o innych. Dobrze jest powtarzać sobie, ze nie wiemy wszystkiego o tym człowieku, widzimy tylko jakiś fragment jego życia. Możemy być jednak pewni, że ci którzy najbardziej szkodzą innym i ich krzywdzą, sami doznali bardzo wielu krzywd. Powinniśmy też, jeśli chcemy doskonalić się w cierpliwości i życzliwości – unikać wszelkich plotek czy obgadywania. Możemy się spodziewać, że jeśli ktoś obgaduje kogoś przy nas, to może i nas obgadywać za naszymi plecami.
  8. Przepraszanie. Nie każdy potrafić przyznać się do błędu, do zrobienia komuś przykrości, niegodnego lub niestosownego zachowania. Przepraszanie uczy pokory, pozwala zobaczyć rzeczy takimi jakie są naprawdę. Jednocześnie jest dla nas uwalniające, przywraca nam poczucie godności i daje szansę na wynagrodzenie komuś krzywd.
  9. Unikanie krzyku, epitetów i przekleństw. Wyładowanie emocji poprzez przekleństwa, niszczenie przedmiotów czy obrażanie innych prowadzić może do chwilowego uczucia ulgi. Na dłuższą metę jednak takie zachowanie podnosi poziom pobudzenia organizmu, powoduje, że tej złości jest bardzo dużo. Jeżeli raz kogoś obrażę, bardzo brzydko go nazwę, zrobię mu coś złego to drugi raz będzie mi to dużo łatwiej zrobić, bo już przekroczyłem jakąś granicę, szlak został utorowany. Teraz skoro w moim przekonaniu ten ktoś funkcjonuje jako najgorszy xxxxx, to mam większe prawo źle go traktować. Daję sobie na to większe przyzwolenie. Mój gniew eskaluje. Jeśli do tego będę karmić się myślami typu „on zasługuje na złe traktowanie” lub „jak nie krzyknę to nie zrozumie” lub „muszę krzyczeć żeby inni się ze mną liczyli”- wtedy mój gniew będzie przy mnie stale obecny.
  10. Wdzięczność zamiast narzekania. Narzekanie jest jedną z form wyrażania swoje złości, choć raczej nie wprost. Dostrzeganie drobnych radości codziennego dnia, podtrzymywanie w sobie wdzięczności może nas zaprowadzić do poczucia większego zadowolenia z życia odsunie od nas zgorzknienie i pozwoli dostrzegać dobre rzeczy w naszym życiu.