Troska o to, żeby jeść mniej – to w zasadzie dbanie o to, żeby jeść tylko tyle ile potrzebujemy, żeby zachować zdrowie, siły i dobry nastrój. W dobie nadmiernego konsumpcjonizmu, degradacji środowiska i plagi otyłości bardziej ascetyczne podejście do żywienia może być pomocne i uzdrawiające dla jednej osoby i dla całych społeczności.

Sądząc po liczbie pojawiących się w księgarniach poradników dietetycznych wielu ludziom zależy na tym, żeby wprowadzać jakieś zmiany w swoim sposobie odżywiania się, jeść zdrowo i przy tym zachować ładną sylwetkę.  Wydawać by  się mogło, że wiedzę w zakresie tego, co jeść a czego nie jeść – mamy już dosyć rozległą. Problem leży bardziej w tym, żeby w sposób konsekwentny wprowadzać ją w życie.

Bolesne porażki w próbach ograniczania niezdrowych przekąsek, efekty jo-jo czy pogoń za coraz to nowymi dietami wskazują na to, że być może popełniamy zasadniczy błąd koncentrując całą swoją energię na jedzeniu. Patrząc tylko na własny  talerz, nie widzę siebie w całości –  jako osoby wraz z moimi wszystkimi potrzebami i emocjami. Moja uwaga zawęża się tyko do tego co jem, a moje emocje do frustracji z powodu tego co zjadałam lub nie zjadłam.

Punktem wyjścia do zrozumienia jak nasze emocje współpracują ze sposobem odżywiania się jest fakt, że kiedy przeżywamy jakiś kryzys, nasz mózg – mówiąc w wielkim skrócie – domaga się wysokokalorycznych posiłków. Przedłużający się stres wyczerpuje nasze zasoby energetyczne i dlatego organizm upomina się o potrzebne kalorie. Grelina  – hormon, który pobudza apetyt  – jest wydzielany w układzie pokarmowym głównie wtedy, gdy jesteśmy głodni. Co ciekawe  – podwyższone stężenie tego hormonu występuje także u osób, doświadczających chronicznego stresu. Wzrost stężenia greliny oraz deficyt energetyczny w stresie powodują, że chętniej sięgamy po łatwo dostępną i przetworzoną żywność. Choć różnie reagujemy na stres, wiele z nas – w czasie stresu – lub gdy sytuacja nieco się uspokoi – chętnie sięga po superstymulującą żywność.  Ten sposób obniżania poziomu stresu może odpowiadać za tzw. efekt jo-jo u osób odchudzających się.

Na podstawie tego, co wiemy o funkcjonowaniu człowieka w stresie – bardziej pomocne wydaje się przeniesienie swojej uwagi z samokontroli jedzenia na poszukiwanie skutecznych sposobów obniżania własnego napięcia. Kiedy doświadczamy stresujących sytuacji nasz układ nerwowy często reaguje nadmiernym pobudzeniem współczulnym. Mięśnie są napięte, oddech płytki i szybki, zwiększa się stężenie hormonów stresu, dowodzenie przejmuje układ limbiczny a nie kora przedczołowa, odpowiedziana za kontrolę i racjonalne zachowanie  – to w wielkim skrócie. Stan pobudzenia szybko prowadzi do wyczerpania i zużywa dużo naszych sił.  W takim stanie uszczuplenia zasobów – trudno mówić o skutecznej walce z pokusą i zachciankami żywieniowymi. Racjonalna argumentacja nie jest wówczas dla nas przekonująca, właśnie dlatego, że pobudzony układ limbiczny (odpowiedzialny za emocje) przejmuje niejako kontrolę nad racjonalną częścią mózgu (korą przedczołową).  Najpierw trzeba więc uspokoić układ nerwowy, żeby zmniejszyć stan pobudzenia, wtedy łatwiej będzie wprowadzać jakieś nowe nawyki żywieniowe do naszego życia. Kiedy znajdujemy się w stanie spokojnej koncentracji i gotowości, chętniej sięgniemy po zdrową żywność niż, gdy jesteśmy w stanie pobudzenia wywołanym stresem.

Trzeba też wziąć pod uwagę fakt, że układ nerwowy ulega pobudzeniu wtedy, gdy odczyta daną sytuację jako potencjalnie niebezpieczną, dlatego uruchamia tryb walki lub ucieczki. Odczuwanie stresu – to w istocie odczuwanie zagrożenia, brak poczucia bezpieczeństwa. W takiej sytuacji jedzenie może pełnić funkcję czynnika przywracającego poczucie bezpieczeństwa i kojącego nadmiernie pobudzony układ nerwowy. Skojarzenie sytości z bezpieczeństwem – jest przecież uwarunkowane biologicznie. Jednak – za każdym razem, kiedy odczuwam stres i sięgam po jedzenie – kształtuję w sobie nawyk objadania się pod wpływem trudnych emocji.

Jest możliwa jeszcze jednak reakcja organizmu na poczucie zagrożenia  – w stresie ciało może reagować tzw. zastygnięciem. W najłagodniejszym wypadku – pojawia się uczucie przytłoczenia, chęć izolacji od innych, poczucie bycia odrzuconym przez  innych, bycia jakby za mgłą, obok siebie, stan odrętwienia, znudzenia. Niektóre osoby próbują wyrwać się z tego stanu – właśnie poprzez jedzenie, które pozwala im na nowo coś poczuć, ucieszyć się, odczuć jakąś przyjemność.

Dlatego tak istota jest znajomość siebie, szczególnie rozpoznawanie własnych stanów pobudzenia lub odrętwienia, bodźców wyzwalających ten stan oraz znajomość sposobów po które mogę sięgnąć, żeby obniżyć swój poziom codziennego stresu i przywrócić sobie poczucie bezpieczeństwa. W gruncie rzeczy – trzeba sięgać po te czynności, które pomagają nam się zrelaksować i zregenerować siły, a wtedy potrzeba radzenia sobie ze stresem za pomocą jedzenia zmniejszy się sama.

 

Zdjęcie: unsplash