Autor: Marta Komorowska

MAMO, ON MI PRZESZKADZA!

Tosia dostała przepiękny prezent. Zestaw puzzli z ulubioną księżniczką. To nie są zwykłe puzzle. Tosia czekała na nie długo, długo. Wiele razy o nich wspominała rodzicom. Te puzzle są więc długo wyczekiwane.  Gdy tylko tata wręczył Tosi prezent od razu zabrała się do ich układania. No, dobrze nie tak od razu, wpierw okazała radość:

– „Ojej puzzle z księżniczką!!!”.

Potem poprosiła o pomoc:

– „Mamo, otwórz mi to”.

I chciała spokojnie zabrać się za układanie, ale jeszcze kierując się w stronę swojego pokoju na wszelki wypadek zwróciła się do brata:

-„Janek ale ty się najbardziej lubisz bawić swoim wozem strażackim prawda?

-„Yhm” potwierdził Janek, który rzeczywiście uwielbiał wóz strażacki i co najmniej dziwne wydawało mu się to pytanie.

Korzystając z tego, że dzieci są bardzo zajęte zabawą mama postanowiła przygotować kolację, dla mających wkrótce przyjechać gości.  I już nawet skierowała się w stronę kuchni, gdy nagle:

– „Mamo, zobacz co ułożyłam” – dało się słyszeć z dziecięcego pokoju.

– „O widzę buzię księżniczki” – powiedziała mama.

– „Tak, zaczęłam układać, nawet jak jeszcze wszystkie puzzle nie były odwrócone”.

– „Świetnie” ucieszyła się mama i znów skierowała się w stronę w kuchni, bo oczami wyobraźni widziała już jak dusi kurczaka w sosie. Nie trwało to długo, może tyle ile zajmie pokrojenie mięsa w kostkę, gdy:

– „Janek, nie wjeżdżaj tu!!!” (Tosia) oraz „Io-Io-Io!!” (Janek).

– „Janek nie wjeżdżaj” – odkrzykuje mama z kuchni.

– „No, nie wjeżdżaj! Mamo!!! – znów dało się słyszeć tym razem  głośniejszy krzyk Tosi.  W tym czasie mama myje ręce mydłem.

–  „Mamo, on mi przeszkadza!!” . Mama chce wytrzeć ręce, ale gdzie są ręczniki papierowe? Nie ma?

– „Łeeee!!!!!!!!!!!!” Mama wyciera ręce w spodnie.

– „Już idę „ – odkrzykuje mama.

Mama wchodzi do kuchni i widzi jedno swoje dziecko, które klęczy nad puzzlami i płacze oraz drugie swoje dziecko, które leży na podłodze i wjeżdża wozem strażackim w układankę…

-„Co tu się dzieje?” –  Pyta mama i siada na podłodze.

– „Widzę, że Tosia płacze”.

-„Tak” – mówi Tosia, „Bo on mi przeszkadza układać puzzle”.

-„Jasiu” – mama zwraca się w stronę chłopca – „Jak wjeżdżasz na puzzle, to Tosia nie może ich ułożyć, i złości się, bo chce mieć ułożoną układankę. Nie wjeżdżaj na puzzle autkiem. Ale Jaś znowu chwyta za wóz strażacki.

– „Jasiu, nie wjeżdżaj” –  mówi mama przytrzymując rękę chłopca.

– „Wydaje mi się Tosiu, – mama zwraca się do córeczki – że Janek chciałby się z Tobą bawić. Tosia zerka w stronę brata. Brat przytakuje.

–  „W takim razie jak to zrobimy, skoro Tosia chce jeszcze układać puzzle, a Jaś chce się wspólnie bawić? Pyta mama swoje dzieci.

– „Może jak ułożę puzzle, to się z nim pobawię? – pyta rezolutnie Tosia

– „Jasiu co ty na to? –pyta mama.

– „Io – Io-Io” słychać w odpowiedzi, a po chwili  „Dobrze” – mówi brat.

Mama już wstaje z podłogi, kiedy widzi, jak Jaś znów chce wjechać na puzzle.

– „Chodź” – mówi mama – sprawdzimy, czy wóz strażacki poradzi sobie z pożarem w kuchni”.

– „Tak..”  – zrywa się Jaś i jedzie na sygnale w stronę kuchni.  Po chwili razem gaszą pożar, a wóz strażacki robi jeszcze kilka okrążeń wokół stołu.

Może jeszcze ugotuję brokuły. Mama uwielbia brokuły. Poza tym są przecież zdrowe. Kiedy brokuły są już umyte słychać:

– „Mamo, chodź zobacz ile mam ułożonych obrazków” – woła Tosia.

Mama bierze głęboki oddech i czuje jak powietrze wypełnia jej płuca. To bardzo przyjemne uczucie i pomaga się uspokoić. Złość do mnie przyszła, bo chciałabym zdążyć z kolacją, myśli sobie mama. Mama wypuszcza powietrze i uff  – teraz może iść zobaczyć obrazki.

– „Piękne. Trzy kolorowe, obrazki, całe ułożone” – chwali mama.

Tymczasem słychać dzwonek do domofonu. To goście. Przyszli w odwiedziny. Mama zamawia pizzę.

Pobierz .pdf