Autor: Marta Komorowska

POBIERANIE KRWI

Dziś mama z Tosią wybiera się do przychodni. Ponieważ mają jeszcze chwilę czasu przed wyjściem, mama chce wyjąć pranie z suszarki i pochować je do szafy.

-Mamo, bądź lwem i umrzyj, mamo, no umarnij – słychać głos leżącego na podłodze w łazience  Jasia

– Mówi się umrzyj – mówi mama przechodząc obok z koszem prania do segregacji. No mamo, umrzyj – ponawia próbę Janek.

– Nie mogę teraz umrzeć synku, bo rozkładam pranie – odpowiadana niezbyt uważnie mama.

Wobec tego Jaś ze swoimi lwami biegnie do Tosi, może ona zechce się z nim pobawić?

Niestety mama rozwiewa wszelkie nadzieje synka, bo okazuje się że Tosia musi się już ubierać, bo wychodzi z mamą na pobranie krwi.

Poprzedniego dnia Tosia i mama ( i Jaś też ) bawili się w pobieranie krwi, a także oglądali książeczki z obrazkami, na których pielęgniarka pobierała krew. Tosia wie, co ją czeka. Wie, że Pani wyprostuje jej rączkę, że będzie musiała ścisnąć piąstkę, a potem pani weźmie strzykawkę i wbije igłę w żyłę. Tosia nawet wie, że jej krew trzeba zbadać, żeby sprawdzić, czy jest zdrowa. Wie to wszystko, ale i tak się boi.

– W porządku – mówi mama –  możesz się bać. Będzie trochę bolało, jak pani wyciągnie igłę, to przestanie. Ja będę cały czas przy Tobie siedzieć. A na rankę nakleimy kolorowy plasterek, co ty na to?

– Tak, z kosmosem –  mówi Tosia. A potem pyta – a dostanę naklejkę lub lizaka od pani pielęgniarki?

– Tego nie wiem – odpowiada mama. Nie zawsze pielęgniarki dają takie prezenty. Zobaczymy.

– A ja też dostanę naklejkę? – chce wiedzieć Jaś

– Ale Jaś, naklejki dostaje tylko pacjent – poucza go Tosia.

W końcu Tosia i mama wychodzą z domu, Jaś zostaje z tatą.

W poczekalni nie ma kolejki, więc mama i Tosia od razu wchodzą do gabinetu zabiegowego. Jest tam bardzo jasno, są dziwne sprzęty, których Tosia nigdy nie widziała i jest jeszcze ta pani w białym fartuchu. Pani ładnie się uśmiecha.

– Dzień dobry – wita się Tosia

– Dzień dobry – odpowiada Pani pielęgniarka i prosi mamę by usiadła z Tosią na krześle.

Kiedy Tosia siedzi na krześle czuje jak mocno bije  jej serce. Dobrze, że mama jest tak blisko – myśli sobie Tosia.  Pani prosi Tosię, by wyprostowała rękę, zakłada jej na ramię opaskę uciskową i każe zamknąć piąstkę. Tosia posłusznie robi wszystko o co pani ja prosi. Mam daje jej buziaka w głowę i mówi – bardzo dobrze Tosia.

– Zobacz – mówi mama- teraz pani szykuje strzykawkę, a teraz – pani odkaża ci skórę wacikiem. Tosia jest zainteresowana tym co się dzieje.

– Wbiję ci zaraz igłę – mówi pani – i poleci krew. Wiesz jaki ma kolor?

Oczywiście, że Tosia wie. – Czerwony – mówi i czuje jak igła przebija jej skórę. Boli. Ale – ojej leci krew- i jest jej dużo, ma ciemnoczerwony kolor.

– Bardzo ładnie – mówi mama – bo Tosia siedzi spokojnie i daje sobie pobrać krew – dzięki temu, że spokojnie siedzisz pani pielęgniarka może szybko i sprawnie pobrać krew – kontynuuje mama.

Pani wyciąga wreszcie strzykawkę. Tosia czuje ulgę. Już po wszystkim. Teraz czas na plasterek. Kolorowy z kosmosem.

– Bardzo dzielna dziewczynka – mówi na koniec pani pielęgniarka. Ale nie daje naklejki, ani lizaka. Trudno.

Tosia i mama wychodzą z gabinetu. Kiedy zakładają płaszcze Tosia słyszy jak jakiś chłopiec płacze i krzyczy: Głupia igła, głupia, głupia, bardzo głupia igła!!.

– Mamo, dlaczego ten chłopiec tak krzyczy? – pyta Tosia

– Chyba złość do niego przyszła, bo nie chciał mieć pobieranej krwi.

– Ale wtedy nie wiedziałby czy jest zdrowy –  mówi Tosia

– Właśnie – potwierdza mama. Dzięki temu, że badamy krew wiemy, czy na coś chorujemy czy nie. Ja też daję sobie pobrać krew.

Mama jest zadowolona i spokojna, bo córeczka pozwoliła sobie pobrać krew.  I nie może się doczekać aż opowie swojemu mężowi, jaka dzielną mają córeczkę.

– Mamo – a co to znaczy dzielny – pyta Tosia, jakby zgadując myśli mamy.

-A jak sądzisz? – pyta mama

-No, ktoś kto daje sobie pobrać krew?

-Tak, dzielny jest wtedy, gdy się boi a mimo to, daje sobie pobrać krew, bo wie jakie to ważne.

Pobierz .pdf