Autor: Marta Komorowska

PORANEK

Mama budzi siostrzyczkę i braciszka. Czas iść do przedszkola. Tosia i Jaś chodzą do przedszkola. Są nawet w jednej grupie.  Lubią swoje przedszkole, tylko czasami nie lubią rano wstawać. Zwłaszcza, gdy w poprzedni wieczór zabawa była tak wciągająca, że z żalem i po wielu naleganiach rodziców w końcu położyli się spać, ale bardzo późno. Rano szczypią oczy i wcale nie chcą się otworzyć, nawet kiedy mama woła na pyszne kakao.

Dzieci same się ubierają i wkładają buty. Są już gotowe do wyjścia.  Nagle Tosia zaczyna płakać.

– Co się stało? – pyta mama.

– Ja nie chciałam, żeby Jaś był pierwszy. Ja chciałam być pierwsza ubrana, a nie druga. – szlocha dziewczynka. To bardzo poważna sprawa. Tosia nie chce wyjść z domu.

– Złość do Ciebie przyszła, bo chciałaś ubrać się przed Jasiem?

– Tak – mówi Tosia płacząc. Jednak dalej nie chce wyjść z domu.

– To trudne być drugą w kolejności – mówi mama.

– Tak – potwierdza Tosia, ale dalej nie wychodzi. Jaś już wyszedł. Stoi przed drzwiami i patrzy na Tosię. Mama czeka przy otwartych drzwiach. Do niej też przyszła złość. Mama chce zdążyć do pracy.

W końcu dziewczynka wychodzi z domu, ale dalej bardzo płacze. Słyszą ją wszyscy sąsiedzi.

Kiedy wszyscy wsiadają już do samochodu, dziewczynka mówi:

– Nie chcę tych spodni . Jest mi w nich niewygodnie. Kłują mnie w pupę – dodaje.  I zaczyna znowu płakać.

Mama robi sobie przerwę na wdech i spokojny wydech. Wie, że w tych spodniach Tosia nie chodziła od ostatniej wiosny, więc może są już za małe.

– Zaraz przyniosę ci nowe spodnie – mówi mama. Kiedy wraca dziewczynka  już nie płacze. Zakłada nowe spodnie, ale one również okazują się za ciasne. Mama musi więc przynieść jeszcze jedną parę spodni. Tym razem wszystko pasuje. Dziewczynka jest zadowolona. Braciszek też, bo niepokoi się, gdy Tosia płacze.  Mam też jest zadowolona. Nareszcie mogą jechać do przedszkola. Mama postanawia, że jutro wstają trochę wcześniej.

Pobierz .pdf