Ludzie, którzy usiłowali popełnić samobójstwo mówią o ogromnym cierpieniu, którego nie byli w stanie dłużej znosić. Nie mieli przy tym żadnej nadziei, że ich sytuacja może się kiedyś zmienić. Myślenie jest u nich zawężone. Nie widzą wyjścia z sytuacji, niepowodzenia (na przykład dług czy zawód miłosny) są dla nich miażdżące, bo wpychają w rozpacz i poczucie bezradności. Samobójstwo wydaje się jedynym sposobem, żeby odczuć ulgę. Cierpienie, które towarzyszy ludziom, chcącym odebrać sobie życie ma wiele wspólnego z poczuciem bezwartościowości, bezsensowności swojego istnienia, a nawet obrzydzenia do samego siebie. Towarzyszy im przygniatające poczucie winy i przekonanie, że są ciężarem dla innych. Samobójstwo ma więc przynieść uwolnienie nie tylko osobie, która je popełnia, ale także jego otoczeniu, zwłaszcza bliskim, których on bardzo kocha.

Przyszły samobójca raczej nie potrafi sam sobie pomóc, nie umie też skutecznie prosić o wsparcie i pomoc swoich bliskich.  Wiele z nich cierpi na depresję, niektórzy mają schizofrenię, zaburzenia osobowości lub zaburzenia lękowe. Nie zawsze znajdują się pod odpowiednią opieką, brakuje im zainteresowania bliskich, towarzysz im głębokie poczucie osamotnienia.

Najbardziej dramatyczne jest jednak to, że większość osób, planujących odebrać sobie życie mówi o tym innym ludziom, lekarzowi, koledze w pracy, księdzu, małżonkowi, lecz nie spotyka się z właściwą reakcją. Czasami mówią wprost, a czasami są to zdania typu: „Lepiej żeby mnie nie było”, „Niedługo to wszystko się skończy”, „Zostaje mi tylko sznur”. Panuje bardzo szkodliwe przekonanie, żeby nie rozmawiać z człowiekiem który ma myśli samobójcze, w obawie, że one się urzeczywistnią. Boimy się takiej rozmowy, bo nie wiemy jak zareagować i  nie chcemy zaszkodzić.  Jeśli słyszymy od kogoś sugestie na temat samobójstwa, warto zapytać bardziej szczegółowo o myśli samobójcze. Przede wszystkim chcemy wiedzieć, czy są one konkretne, sprecyzowane. Ważne jest też jak często się pojawiają i z jaką siłą? Dalej, czy dana osoba podjęła już jakieś kroki np. napisała list, kupiła tabletki? Jeśli ktoś wspomina w rozmowie o myślach samobójczych, to przede wszystkim chce żeby druga strona usłyszała o jego cierpieniu. Oczekuje, że znajdziemy dla niego czas i okażemy zainteresowanie. Najgorsze co można zrobić, to zignorować ten sygnał i nie okazać empatii, nie zaproponować wsparcia, nie pomóc w znalezieniu specjalisty. Nie można też pogłębiać poczucia winy, które u takiego człowieka i tak jest ogromne. To czego on oczekuje to empatia, zrozumienie dla jego problemów i pomoc w znalezieniu profesjonalnej opieki lekarskiej. Niektórzy są tak przerażeni lub oburzeni tym co słyszą, że całkowicie dają się pochłonąć swoim uczuciom, zamiast skupić się na człowieku, którym im się zwierza. Czasami może pomoc zwykłe zdanie typu:” To co odczuwasz to może być depresja, a ta choroba tak się objawia że nie masz na nic siły i chcesz się zabić”.  Trzeba zadbać o to, żeby taka osoba trafiła do psychiatry, a w sytuacji gdy otwarcie informuje o swoich rychłych zamiarach – wezwać karetkę pogotowia.

Bardzo poważnym ryzykiem samobójstwa są obciążone osoby, które podejmowały próby samobójcze w przeszłości. Przeczy to obiegowym opiniom, że jeśli ktoś już raz próbował, to więcej nie będzie. Ryzyko śmierci samobójczej rośnie też wyraźnie wtedy, gdy dochodzi do samobójstwa wśród osób znaczących z otoczenia przyszłego samobójcy. Takie rozwiązanie problemów jawi mu się jako akceptowalna metoda radzenia sobie z trudnościami.

Bezpośrednim sygnałem, że ktoś chce popełnić samobójstwo może być paradoksalnie –  nagła poprawa stanu zdrowia. Ktoś kto wcześniej był rozgoryczony, przepełniony złością, pesymizmem nagle zaczyna zachowywać się spokojnie, jest wyciszony. Samo podjęcie decyzji o śmierci przynosi ulgę, bo człowiek wie, że wkrótce wszystko się skończy. Powinny nas również zaniepokoić wszystkie sposoby przygotowywania się do śmierci: porządkowania swoich spraw, rozdawanie rzeczy, pisanie testamentu.

Wiadomo też, że w Polsce mężczyźni popełniają samobójstwo sześciokrotnie częściej niż kobiety, lecz to kobiety podejmują więcej prób samobójczych. Każdego roku ponad 6 tysięcy mężczyzn i około tysiąca kobiet doznaje tak nieznośnego cierpienia, że odbiera sobie życie. Niestety ten problem dotyczy także dzieci i nastolatków. Wiemy, że co roku około 600 dzieci i nastolatków próbuje odebrać sobie życie. Udaje się to 150-200 dzieciom i nastolatkom łącznie.

Zwykła życzliwość i zainteresowanie może okazać się bardzo pomocne i przeciwdziałać czyjejś śmierci.