Autor: Marta Komorowska

ZABAWKI W PRZEDSZKOLU

Dziś w przedszkolu jest bardzo głośno. Na dworze pada deszcz, więc dzieci musiały cały dzień spędzić w środku.  Po śniadaniu i po zajęciach jest czas na zabawę. Dzieci  mogą biegać do woli i bawić się wszystkimi zabawkami. Janek chce ułożyć lotnisko z klocków, a Tosia czeka już na niego z samolotem w ręku. Janek zabiera się więc do pracy. To ciężka praca – trzeba o wszystkim pomyśleć, nawet o wieży kontroli lotów.

– Nie możesz tu położyć mostu – mówi Tosia – To jest pas startowy.

– Mogę! – krzyczy Janek i stawia most na środku pasa startowego.

Tosi się to nadal nie podoba – Ale tu się nie zmieści mój samolot! – krzyczy Tosia i przewraca most. Janek jest zły. Popycha Tosię. Nie chce się już bawić klockami, zostawia klocki na podłodze, woli bić Tosię. Tosia głośno protestuje, wtedy przychodzi Pani wychowawczyni i uspokaja dzieci.

Janek po chwili podchodzi do chłopców, bawiących się autami. Janek bardzo lubi bawić się autami, jego przedszkolni koledzy także.  Przez chwilę chłopcy ustawiają auta na parkingu, a potem ścigają się. Jest przy tym mnóstwo śmiechu.

– Wygrałem, wygrałem! – cieszy się Janek i podskakuje.

Wtedy podbiega  do niego Tosia – Pobawmy się w smoka – prosi. Będziesz smokiem?

Tak – odpowiada Janek i przybiera groźną minę. Zostawia auta na podłodze i odwraca się w stronę Tosi. Tosia z piskiem ucieka przed Jankiem, który biegnie za nią z wyciągniętymi do góry rękami.

– Łaa – warczy Janek  i szybko biegnie za Tosią– zaraz Cię zjem !

Tosia schowała się pod stołem, ale smok to zauważył i chce jak najszybciej zjeść Tosię. Ale co to? – nagle smok się zatrzymał i zaczął głośno płakać. Moja noga! – płacze –  boli, boli.

Okazało się, że smok nadepnął na klocki, którymi się wcześniej bawił. Teraz bardzo żałuje, że ich nie sprzątnął na miejsce. Podbiega Pani – boli Cię stopa? Pyta. Pani rozmasowuje stopę i pociesza Janka.

Na koniec Pani mówi –  Nadepnąłeś na porozsypywane klocki, którymi się wcześniej bawiłeś.

Moje lotnisko – pomyślał z żalem Janek patrząc na stos klocków,  które jeszcze niedawno miały być pasem startowym.

Tosia chce jakoś pocieszyć Janka. Chcesz się pobawić zygzakiem – pyta?

Tak – mówi Janek.

Ale kiedy Tosia podchodzi do aut, leżących na podłodze jest bardzo zdziwiona. Zygzakowi odpadł zderzak, koła są przekrzywione, a cały zygzak jest jakoś zbyt płaski i bardziej przypomina naleśnika niż auto wyścigowe.

– Ojej, Janek – twój zygzak się zepsuł !– krzyczy. Odpadło mu to – mówi Tosia, wskazując na wyłamany zderzak.

Trudno o gorsze pocieszenie.  Zygzak to ulubiony samochód Janka.

– Sklei to Pani? – pyta z przejęciem w oczach Janek.

Lecz Pani odpowiada – Nie da się tego już skleić. Jest zła. Zygzak się zepsuł, bo ktoś na niego nadepnął. Rozrzucone zabawki mogą się zniszczyć, tak jak ten zygzak – tłumaczy Pani. Czy chcecie mieć same połamane zabawki w przedszkolu? – pyta dzieci.

Ale dzieci nie chcą mieć poniszczonych zabawek. Nie chcą tez żeby pani się złościła. Sprzątają wszystkie porozrzucane rzeczy i odkładają je na miejsce.

– I buty też pochowajcie – dodaje Pani.

Ale o tym nawet nie musiała przypominać. Dzieci same zbierają porozrzucane na środku sali buty i odkładają pod ścianę.

– Żeby nie przeszkadzały, jeśli nie chcemy ich nosić – mówi rezolutnie Tosia.

Pobierz .pdf