W zabieganym świecie, w którym bardzo liczy się kariera zawodowa a wiele osób po prostu musi dużo pracować, chcielibyśmy wierzyć, że posyłanie dziecka do żłobka czy przedszkola na 8-10 godzin dziennie służy jego rozwojowi. Kurczowo trzymamy się myśli, że najważniejsza jest edukacja i kontakt z innymi dziećmi. Zupełnie nieświadomi tego, czego potrzebuje małe dziecko oddajemy je w ręce instytucji, naiwnie licząc na to, że posłuży to dobru dziecka. Z wielkim entuzjazmem podchodzimy do zajęć dodatkowych i przyglądamy się ofercie edukacyjnej przedszkoli. Skupiamy się nie na tym co trzeba, lecz na tym, co zagłuszy nasz wewnętrzny niepokój i stłamsi poczucie winy. Wiele rodziców, zwłaszcza matek, ma taką intuicję, że pozostanie przy małym dziecku w domu jest najbardziej naturalne na tym etapie macierzyństwa i najbardziej dziecku potrzebne. Jednak presja otoczenia, lęk przed utratą pracy lub spowolnieniem kariery zawodowej albo trudne warunki finansowe powodują że kobiety decydują się na powrót do pracy, gdy dziecko jest jeszcze bardzo małe. Czasami po prostu, kobiety są zbyt zmęczone samodzielnym zajmowaniem się dzieckiem. Potrzebują bardziej zatroszczyć się o siebie, a oddanie dziecka choć na parę godzin do żłobka wydaje się rozwiązaniem tych problemów. Jednak podejmując decyzje w tym zakresie warto rozważyć co żłobek oznacza dla dziecka.

Dla małych dzieci – do trzeciego roku życia najważniejszy jest stały kontakt z bliską osobą – taką, która potrafi rozpoznać potrzeby dziecka, odpowiednio na nie zareagować i zaspokoić je do końca. Dziecko potrzebuje być na pierwszym miejscu, żeby jego potrzeby mogły być zauważone i zaspokojone. Dzięki temu tworzy się bezpieczna więź z rodzicem, co jest warunkiem rozwoju zdrowej osobowości. Im mniejsze dziecko tym bardziej może zaszkodzić oddawanie go na długie godziny do żłobka. W żłobku dziecko nie może mieć tyle uwagi ile potrzebuje, bo opiekunki mają kilkoro dzieci do przypilnowania. Rotacja i wymiana kadry, a także jej zmęczenie lub wypalenie powoduje, że nawet mimo dobrych intencji nie każdy jest w stanie zauważyć i odpowiednio zareagować na dziecko. W efekcie dzieci długo przebywające w żłobkach zaczynają wypierać swoje potrzeby (tzw. grzeczne dzieci, które niczego nie chcą)  i uczą się, że nie zawsze będą zauważane i nie zawsze mogą doczekać się ukojenia. Małe dziecko dopiero tworzy swoją tożsamość i poczucie Ja. Żeby umiało wchodzić w relacje z innymi ludźmi, mówić o swoich oczekiwaniach, wiedzieć czego chce w życiu, szanować potrzeby i zdania innych oraz im pomagać, najpierw samo musi doświadczyć tego, że jest szanowane, że jego potrzeby są uzasadnione i mogą być zaspokojone, że zasługuje na uwagę i miłość. Potrzebuje doświadczyć stałej obecności, przynajmniej jednej osoby dorosłej, w pełni zorientowanej na jej potrzeby, która sposobem w jaki do niego mówi, patrzy, sposobem w jaki go dotyka, karmi i przewija – będzie przekazywała mu miłość i przekonanie, że jest ważny i wartościowy. Gdy rozważam oddanie małego dziecka pod opiekę do żłobka lub pod opiekę innej osoby – powinnam zadawać sobie pytanie, czy ta osoba potrafi ukoić moje dziecko podczas mojej nieobecności, czy umie rozpoznać jego potrzeby, czy dotyka go z szacunkiem, pewnością, delikatnością i bez pośpiechu? Czy rozumie, że dzieci płaczą lub krzyczą, nie dlatego że są złośliwe tylko dlatego, że czegoś potrzebują? Czy rozumie, że malutkie dzieci potrzebują dotyku i noszenia na rękach, a także kołysania, bo dzięki temu rozwija się układ nerwowy?  Czy wie, że dzieci potrzebują dla rozwoju swojego Ja i poczucia wartości, aby patrzeć im w oczy gdy się do ich mówi lub gdy się je karmi albo ubiera? Czy zdaje sobie sprawę, że płaczące dziecko trzeba wziąć na ręce, przytulić i uspokoić, a nie zostawić, żeby się wypłakało? Nie chodzi o to, by popaść w jakiś obłęd, lecz jeśli oddaję na długi okres dziecko, to te kwestie po prostu muszę rozważyć.

Oddanie dziecka do żłobka zawsze oznacza dla niego duży stres i może prowadzić do różnego rodzaju zaburzeń w okresie dorastania i dorosłości. Negatywne skutki stresu zależą od tego, w jakim wieku oddajemy dziecko do żłobka oraz na jak długo. Dzieci, które mają już wykształcone przywiązanie do osoby dorosłej (powyżej 7 miesiąca życia) mogą przeżywać bardzo silny lęk separacyjny, gdy nagle nie ma przy nich mamy. Nie mogą jeszcze zrozumieć, że mama wróci.  Dopiero w wieku około 2-3 lat dzieci w pełni rozumieją to, że mama wychodzi i wraca, a w międzyczasie mogą przywoływać w myślach jej obraz, co jest dla nich wewnętrznym pocieszeniem.

Dzieci na długo oddawane do żłobka mają dużo wyższy poziom kortyzolu we krwi (hormon stresu) niż dzieci przebywające w domu. Niepokój tych dzieci może wyrażać się poprzez agresję, bicie innych, marudzenie, odmowę jedzenia, problemy z wypróżnianiem, pobudzenie, ssanie kciuka, moczenie nocne, wymioty. W rzeczywistości jest to wołanie o pomoc. Każde zachowanie dziecka, szczególnie to, które my nazywamy trudnym lub niegrzecznym jest odzwierciedleniem jakiś ważnych dla dziecka potrzeb. Czasami dzieci oddane do żłobka doświadczają tej sytuacji jako traumy odrzucenia, co burzy fundamentalne poczucie bezpieczeństwa i niszczy bazową ufność wobec świata. W późniejszym życiu prowadzi do rozwoju zaburzeń osobowości lub różnego rodzaju problemów emocjonalnych i trudności w relacjach z ludźmi.

Przedszkole.  W okresie przedszkolnym najważniejsze dla dziecka są relacje z rodzicami, a nie z rówieśnikami. Osobowość dziecka wciąż się rozwija i mimo tworzącej się niezależności dziecko ciągle potrzebuje tego ukojenia, które daje rodzic. W naszej kulturze przyspieszenia dochodzi do wyolbrzymienia znaczenia wczesnej edukacji dla rozwoju dziecka. Bardziej koncentrujemy się na przekazywaniu wiedzy niż na uczeniu dzieci rozpoznawania własnych potrzeb, wyrażania emocji, radzenia sobie z nimi, współpracy z innymi czy empatii. W Polsce pracujemy bardzo długo, co oznacza że dzieci spędzają w przedszkolu po 8 – 10 godzin. Po pracy jesteśmy zbyt zmęczeni, żeby w pełni skupić się na dzieciach i poświęcić im większość swojej uwagi. Dzieci także są zmęczone. Za dużo zajęć powoduje przeciążenie. Dzieci mogą odreagowywać przedszkole np. wybuchami złości w domu lub obrażaniem się czy histeryzowaniem. Dla zdrowego rozwoju psychicznego dzieci przedszkolne potrzebują czasu swobodnej zabawy, podczas której nie są oceniane czy nadzorowane. Poza tym potrzebują doświadczyć zwyczajnego, rodzinnego życia, obserwowania codziennych czynności, niespieszenia się, bliskości fizycznej rodzica. Potrzebują też dużo ruchu na świeżym powietrzu. Dziesięć godzin codziennie w przedszkolu to zdecydowanie za dużo i to nie tylko dla dzieci. Rodzice także doświadczają frustracji z powodu tego, że mało czasu pozostaje na kontakt z dzieckiem, w okresie kiedy dzieci tego najbardziej potrzebują… Cała rodzina zostaje podporządkowana rygorowi pracy i przedszkola. Rano rodzice się spieszą i popędzają dzieci, a po południu są zbyt wyczerpani, żeby zachować cierpliwość, nie krzyczeć na dziecko czy ofiarować mu swoją nieoceniającą uwagę, bo wciąż postaje wiele obowiązków do wypełnienia w domu. W sposób nieświadomy dodatkowo obciążamy siebie i dzieci, kiedy zapisujemy je na zajęcia dodatkowe, nie uwzględniając czasu, jakie one spędzają w przedszkolu.

Mówienie o negatywnych skutkach spędzania całego dnia w żłobku czy przedszkolu jest raczej niepopularne i niewygodne. Warto jednak w świadomy sposób podejść do tej sprawy i nie bać zmierzyć ze swoimi obawami i potrzebami oraz głośno o nich mówić.